Archiwum

DLACZEGO LAS JEST W ŁATY?

Czy mieszkańcy najpierw wycięli kawał lasu, a teraz chcą go chronić? Takie pytania pewnie zadaje sobie osoba, która po raz pierwszy widzi mapę lasu przy ul. Byszewskiej. By na nie odpowiedzieć trzeba sięgnąć do dawnych czasów pierwszej połowy ubiegłego wieku.  
 
Od jak dawna jest tu las, do końca nie wiadomo. Wiadomo na pewno, że jego część była tu już przed II wojną światową. W czasie wojny zainteresowali się nim Niemcy. Nie chodziło im jednak o drzewa, a o skarb z przed tysięcy lat ukryty w ziemi – żwir naniesiony obficie przez lodowiec. Powstały tu wyrobiska żwiru, z których materiał trafiał na budowy do miasta Łodzi. Od strony ul. Byszewskiej było wyrobisko gliny, z którego ludzie brali materiał na piece. Doły żwirowe znajdowały się w okolicach ulicy Bananowej. Doły te mogły mieć też inne, mroczniejsze zastosowanie. Według opowieści jednego z furmanów z Nowosolnej, zmuszanych przez gestapo do wożenia skazańców do Lasu Wiączyńskiego do miejsca kaźni, Niemcy czasami skracali sobie drogę. Korzystali z istniejących głębokich dołów i zabijali więźniów strzałem w głowę. Na ile ta historia jest prawdziwa? Trudno stwierdzić. W miejscu tym znajdowano łuski po nabojach, więc jest to dość prawdopodobne.
 
Po wojnie, po Niemcach pozostała pusta przestrzeń między dzisiejszymi ulicami Bananową i Kokosową. W latach 50-60 było tam boisko do gry w piłkę nożną. Przychodzili tu uczniowie Szkoły Podstawowej w Nowosolnej w ramach zajęć z W-Fu. Nauczyciel przyprowadzał ich tu też w zimę. Dzieci zjeżdżały na sankach z górki przy ul. Byszewskiej. Jest tam między drzewami przesmyk o szerokości ok. 2-3 m, który wielu z nas pamięta jako pierwszy tor saneczkowy. Na początku lat 60 boisko i stare wyrobiska przejęło MPO i urządziło tam sortownię odpadów. Odpady różnego rodzaju były zwożone z Łodzi. Część odpadów została do kompostowania na miejscu. Dużą ilość ziemi, odpadów BIO i być może i innych rodzajów odpadów zwożono na ziemie przy ul. Oliwkowej. Nie wiadomo dokładnie ile odpadów,  jakiego rodzaju  i gdzie spoczywa obecnie na osiedlu. Pozostawiony przez MPO teren był mozaiką lasu i pustych powierzchni. Przeprowadzona inwentaryzacja leśników z 1977 r. określiła teren po sortowni jako haliznę – nieodnowioną powierzchnię leśną. Mniej więcej w tym czasie powstało Stowarzyszenie Budowy Domków Jednorodzinnych przy Gminie Nowosolna. Powstały wówczas 2 osiedla przy ul. Byszewskiej i przy
ul. Brzezińskiej. Gmina zamierzała stworzyć zielone osiedle z Ośrodkiem Sportu i Rekreacji. 
Głównym założeniem osiedla przy ul. Byszewskiej było wkomponowanie domów w tereny niezalesione. Domy powstały na terenie halizny oraz na polach otaczających las. Wykorzystano
i poszerzono istniejące drogi dojazdowe do terenu sortowni i drogi prowadzące do pól. Ulica Oliwkowa powstała obok lasu na terenach nieurodzajnych. Były tu łąki wykorzystywane jako pastwiska. Ulica Ananasowa i Figowa to tereny po dawnych polach uprawnych. 
Budowa osiedla zaczęła się w latach osiemdziesiątych. Wszystkie media: woda, prąd, gaz oraz elementy  tj. oświetlenie uliczne, utwardzenie dróg
i chodniki zostały doprowadzone przez mieszkańców w czynie społecznym. Mieszkańcy sami musieli zdobywać materiały potrzebne do ich wykonania. Jednak zdecydowali się na ten większy wysiłek, bo przyciągnął ich las, jego spokój i piękno. Jak na ironię to właśnie ta infrastruktura jest dziś jedną z głównych przyczyn, dla której miasto chce las sprzedać. 
Na budujących domy na terenie dawnej sortowni czekała podziemna niespodzianka. O tym, że ich domy będą stać na dawnym składowisku dowiedzieli się dopiero w momencie wykopywania fundamentów. Odpady były różnego pochodzenia. Oprócz zwykłych odpadów komunalnych znajdowano i opakowania po lekach, strzykawki i inne odpady niebezpieczne. Były one na tyle płytko położone, że był problem z usypaniem drogi. Trzeba było nawieźć większą ilości piasku, dlatego ulica Bananowa jest położona wyżej niż podwórka. Czy śmieci znajdowały się tylko w tych miejscach? Czy deweloper nie natknie się na dodatkowe koszty związane z rekultywacją terenu? Tymi informacjami miasto nie podzieli się zapewne podczas ewentualnego procesu sprzedaży (odpukać). Potem Nowosolna została włączona do Łodzi. W tych czasach po ulicach jeździły tu jeszcze furmanki, na polach można było zobaczyć krowy, prawie każdy gospodarz miał swoje stadko drobiu. Była to typowa wieś rolnicza włączona do miasta za to, że coraz głośniej sprzeciwiała się eksploatacji wysypiska przy ul. Kasprowicza. Przyłączenie do miasta to plusy i minusy. Zyskaliśmy autobusy czerwone, kanalizacje i środki na budowę szkoły, ale straciliśmy możliwość decydowania o sobie i kontrolę nie tylko nad wysypiskiem, ale i nad zmianami jakie zaczęły zachodzić w przestrzeni. Zapanowała wolna amerykanka z wyrastającymi grodzonymi osiedlami. Przyspieszyła degradacja środowiska przyrodniczego. Zmiany nie ominęły też osiedla przy ul. Byszewskiej. Miasto bez konsultacji społecznych sprzedało kawałek lasu przy ul. Pomarańczowej, który w 2009 r. został w całości wycięty. Odbyło się to wbrew wydanej decyzji Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych metodą „na weekend”. Wszystkie drzewa zostały usunięte wraz z korzeniami w sobotę, gdy urzędy miejskie są zamknięte. Wzywana kilkukrotnie do interwencji straż miejska nie przyjechała. Powstępowanie wszczęte w tej sprawie zakończyło się brakiem jakichkolwiek kar dla dewelopera.
 
W tym roku powstaje Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla tego obszaru. Według obecnego projektu las przy ul. Byszewskiej zostanie w dużej części przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową. Las poprzedzielany drogami jest dla pracowni urbanistycznej formą nieuporządkowaną. Dla nas jest miejscem, gdzie można przyjść z wózkiem do lasu, nauczyć w bezpiecznych warunkach dziecko jazdy na rowerze, pojeździć na rolkach w otoczeniu zieleni. To kontakt z przyrodą, spokojne zacisze w samym sercu szybko rozwijającego się osiedla, położone w najwyższym punkcie w Nowosolnej. Dlatego warto je ochronić. Jeśli macie swoje historie, wspomnienia i wrażenia odnośnie tego miejsca, proszę podzielcie się z nami.
 
Pozdrawiam,
Asia Szczepańska
 

Odpowiedź Wydziału Gospodarowania Majątkiem

Wydział Gospodarowania Majątkiem odpowiedział na naszą prośbę zweryfikowania swojego stanowiska ws. lasu przy Byszewskiej. Poniżej zamieszczam skan całego dokumentu i proszę o Wasze komentarze. Według Wydziału : „ze zgromadzonej w sprawie dokumentacji wynika, że część mieszkańców osiedla Nowosolna wnioskuje o pozostawienie nieruchomości stanowiącej własność Miasta Łodzi (lasu przy Byszewskiej) jako tereny zielone, natomiast część mieszkańców wnioskuje o ich zbycie.” Nie napisano jakie są proporcje pomiędzy obydwoma stanowiskami. Pisma wysyłane w obronie lasu potwierdzone są podpisami mieszkańców pod petycjami i 702 głosami, zebranymi w ramach Budżetu Obywatelskiego. Nie wiem jak wygląda sytuacja z drugiej strony. Czy wystarczy, że ktoś napisze pismo i podpisze je w imieniu mieszkańców osiedla, nie przedstawiając na to żadnych dowodów? Czy takie pismo może zablokować zdecydowaną większość osiedla? Bo jeśli tak, to takie traktowanie konsultacji społecznych umożliwia władzy ich dowolną interpretację, przekręcanie ich wyników i wybieranie tylko pasujących komentarzy. Mam nadzieję, że władze miasta podejdą do tego uczciwie i demokratycznie. Rozważą liczbę głosów za i przeciw i zweryfikują prawdziwe poparcie wykorzystując narzędzia, które same stworzyły – jak głosowanie w Budżecie Obywatelskim, z którego respektowania są dumne.

ZAKWITŁY ZAWILCE :)

Te niezwykle delikatne i powabne kwiaty można podziwiać przy ulicy Pomarańczowej i Kokosowej. Są to zawilce gajowe – geofity, które kwitną wczesną wiosną wykorzystując światło, które dociera do dna lasu, nieblokowane jeszcze przez dobrze rozwinięte listowie drzew. Zawilce kwitną krótko, korzystajmy więc z ich widoku i pamiętajmy by ich nie zrywać. Jest to roślina trująca i jednocześnie delikatna. Nie pożyje w  wazonach i nigdzie nie nacieszy tak wzroku jak w swoim naturalnym środowisku.

Zdj: Henryk Szczepański