Napisali o nas

Budżet obywatelski 2017. Miał powstać park miejski w Nowosolnej, ale na przeszkodzie stanęła… droga

Zakończyło się zbieranie wniosków do budżetu obywatelskiego na 2017 rok, ale tradycyjnie pojawił się problem z realizacją wniosków zgłoszonych w ubiegłym roku.

Miał być spory park miejski przy ul. Byszewskiej ze ścieżką ekologiczną, ale na przeszkodzie w jego utworzeniu stanęła… droga. Z tego względu projekt z budżetu obywatelskiego zostanie częściowo okrojony. Debatowali o tym ostatnio radni z komisji planu. Mieszkańcy Nowosolnej zgłosili do budżetu obywatelskiego na 2016 r. projekt polegający na utworzeniu parku miejskiego ze ścieżką ekologiczną, w skład której miały wchodzić budki lęgowe, karmniki i tablice informacyjne. Część parku miało stanowić boisko, na którym mieszkańcy rozgrywają sąsiedzkie mecze. Chociaż pomysł zyskał 702 głosy i zatwierdzili go miejscy urzędnicy, nie zostanie on zrealizowany w całości. Przeciwna jest temu Miejska Pracownia Urbanistyczna. Mieszkańcy Nowosolnej, którzy należą do Stowarzyszenia Ochrony Środowiska Nowosolna, poinformowali radnych z komisji planu, że MPU chce przeznaczyć część parku pod zabudowę i doprowadzić do niej drogę, która przetnie boisko. MPU wykonała już plan miejscowy dla Nowosolnej, ale jest on jeszcze przed pierwszym wyłożeniem, podczas którego łodzianie będą mogli zgłaszać uwagi.

– Sprawa dotyczy tej części Nowosolnej, która w studium zagospodarowania przestrzennego jest terenem zabudowy rezydencjonalnej. Półtora roku temu mieliśmy cykl spotkań z mieszkańcami, którzy wnioskowali by nie przeznaczać pod zabudowę całego obszaru, który jest porośnięty zielenią i częściowo zagospodarowany na funkcje społeczne. I tak do tego podeszliśmy  zapewniał radnych z komisji planu Robert Warsza, dyrektor MPU.

Mamy więc zwarty kompleks lasu, mamy teren zagospodarowany na boisko, a miejskie działki w wytyczonym układzie ulic, które do tej pory nie zostały sprzedane, powinny zostać przygotowane do sprzedaży. Tak samo jak tereny, które dawniej zostały sprzedane osobom obecnie protestującym. Radni z komisji planu dopytywali MPU czy obawy mieszkańców, że boisko przy ul. Oliwkowej zostanie przecięte drogą, są zasadne.

– Wprowadzamy lekką korektę jego powierzchni, by część terenu przeznaczyć na brakujący fragment ulicy Ananasowej – tłumaczył Warsza.
– Boisko zostanie lekko cofnięte by móc połączyć dwa już wybudowane fragmenty drogi. To istniejąca, wytyczona i uzbrojona ulica.

Zobacz filmowy skrót najważniejszych wydarzeń minionego tygodnia – 11-17 kwietnia 2016 roku

Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/a/budzet-obywatelski-2017-mial-powstac-park-miejski-w-nowosolnej-ale-na-przeszkodzie-staneladroga,9898884/ 

Zarówno radny Maciej Rakowski, przewodniczący komisji planu, jak i Urszula Niziołek-Janiak, radna PO, podkreślili, że przesunięcie boiska będzie się wiązało z wycinką drzew.

– Może lepiej nie wyznaczać ulicy w linii prostej – zaproponował Rakowski. MPU uznało, że może podjąć taką próbę. – Chociaż patrząc na wielkość boiska wydaje się nawet sensowne jego przesunięcie by nie sąsiadowało z osiedlową drogą. Sam układ urbanistyczny Nowosolnej jest gwiaździsty i składa się z linii prostych. Zatem pomysł by nie wytyczać drogi w linii prostej może się spotkać z negatywnym odbiorem ze strony konserwatora zabytków – podkreślił Warsza.

Pomysłu poprowadzenia drogi w innym śladzie kosztem ocalenia części boiska nie poparł radny Sylwester Pawłowski (SLD).

– Początkowo myślałem, że mówiąc boisko mamy na myśli orlik, czy teren odwodniony i utwardzony. Jednak w rzeczywistości boisko to samowola budowlana. Ktoś sobie zamontował na polanie dwie bramki, depcze trawę, może nawet nie sprząta. To wypacza znaczenie słowa boisko – podkreślił Pawłowski. – Przecież nie będziemy przecinać żadnego boiska tylko poprowadzimy drogę przez nieużytek. Jeśli to teren miasta, a lokalni mieszkańcy życzą sobie tam utrzymania terenu zielonego, to pytam za czyje pieniądze? Może przeznaczą na ten cel swoje działki? Ci, którzy się tam wybudowali nie chcą mieć innych sąsiadów, bo wystarczą im ci, których mają. Nie możemy się kierować interesem kilkunastu gospodarstw w okolicy tylko interesem miasta.

Jednak radna Urszula Niziołek-Janiak podkreśliła, że ważniejszy jest interes społeczności lokalnej.

– To rzecz nadrzędna – zaznaczyła radna.

Konflikt trudno rozwiązać, więc Marek Janiak, architekt miasta, zaproponował podczas komisji by powiększyć metraż działek przeznaczanych na sprzedaż.

– To ma być zabudowa rezydencjonalna, czyli sprzedając działki zmusimy inwestorów by zachowali jak największy areał zielony. Musimy mieć na uwadze strategię miasta. A miasto potrzebuje terenów na zabudowę rezydencjonalną, bo bogaci czy średniobogaci mieszkańcy chcą budować domy jednorodzinne. Obecnie wyprowadzają się do Rąbienia – zaznaczył Marek Janiak.

Z kolei radny Maciej Rakowski jest za tym, by na obrzeżach miasta przeplatać zabudowę z terenami zielonymi.

– Tworzenie willowiska bez większej ilości zieleni byłoby ze szkodą dla planowania przestrzennego – zaznaczył Rakowski. – Jednak w tym przypadku ujawnia się problem z rozpoznawaniem woli mieszkańców. Wydaje się nam, że jak ktoś napisze pismo i zbierze pięć podpisów, to przedstawia wolę mieszkańców. A śmiem twierdzić, że mieszkańcy ul. Ananasowej, która ma zostać przedłużona, poprą taką inwestycję. Dlatego trzeba się zwrócić do mieszkańców, jaki przebieg drogi sobie wyobrażają.

Natomiast MPU zamierza zorganizować wyłożenie projektu planu na osiedlu Nowosolna, a nie w swojej siedzibie na Retkini by więcej mieszkańców mogło się z nim zapoznać i zgłosić swoje uwagi. W ubiegłym roku nie można było zrealizować projektu „Ogrody Karskiego” na Polesiu zgłoszonego do Budżetu Obywatelskiego, bo w miejscu parku miał być budowany tunel średnicowy. Poza tym MPU zaplanowało
w miejscu parku osiedle. Z czego to wynikało? Wniosek o założeniu Ogrodów Karskiego przegłosowano w październiku 2014 roku, a latem 2014 roku powstał już dla tego obszaru projekt planu przestrzennego, który uwzględniał teren mieszkaniowy z parkiem.

Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/a/budzet-obywatelski-2017-mial-powstac-park-miejski-w-nowosolnej-ale-na-przeszkodzie-staneladroga,9898884/2/

Niestety radni Sylwester Pawłowski i Maciej Rakowski, wspomniani w artykule, są członkami Komisji Planu Przestrzennego, która w ten piątek będzie obradować na temat lasu i boiska przy ul. Byszewskiej.

Najwyraźniej miasto to nie mieszkańcy, a kilku deweloperów. Bardzo Was wszystkich proszę zabierzmy głos na piątkowej komisji.

Jezioro przesuniemy

Mieszkańcy mają świadomość, że tuż za ich domami jest las, dobro wspólne, które trzeba chronić. Regularnie go sprzątali, sadzili nowe drzewa. Kosili trawę przed wejściem na ścieżki spacerowe. Przygotowali też projekt parku leśnego, ale przepadł w budżecie obywatelskim – nie mieli szans z widzewską spółdzielnią mieszkaniową, która zgarnęła wszystko.

Sami zrobili boisko do piłki nożnej i siatkówki – na terenie, który już wcześniej był do tego przeznaczony, nie wycięli nawet jednego drzewka.

Jacek Kisiel: Zamówiliśmy koparkę, dokopaliśmy się do ładnego piasku i wyrównaliśmy teren. Postawiliśmy też słupki i naciągnęliśmy siatkę. Kosztowało to jakieś kilkaset złotych. Oczywiste, że chcemy to miejsce utrzymać. I nie chodzi o pieniądze. To piękne miejsce.

Joanna Szczepańska, mieszkanka osiedla ze Stowarzyszenia Ochrony Przyrody Nowosolna, od lat walcząca o utrzymanie lasu na osiedlu: Plany miasta są takie: na części boiska ma powstać nowe osiedle i droga przebiegająca przez jego środek, która skomunikuje osiedle po drugiej stronie. Robiliśmy sondaż, nikomu to niepotrzebne. Usłyszeliśmy, że boisko i planowany plac zabaw można przesunąć, co wiązałoby się z wycinką kolejnego fragmentu lasu. A tego za wszelką cenę chcemy uniknąć. Jakbym oglądała film Barei: “Jezioro? A to się przesunie”.

W sobotę padły sosny

Państwo Katarzyna i Łukasz nie wyobrażają sobie, że choćby jedno drzewo z lasu zostanie wyrąbane. Sprowadzili się na zielone osiedle
z powodu choroby syna. Lekarz podejrzewał, że dziecko ma ciągłe infekcje i jest zagrożone astmą, bo mieszkają w zanieczyszczonym powietrzu w wielkim mieście. Wciąż szpitale i inhalacje. Rodzice twierdzą, że po trzech latach wszystkie kłopoty zdrowotne Maćka ustąpiły.

– Chłopak gra regularnie w piłkę nożną z kolegami w drużynie szkolnej, trenuje z mężem na boisku leśnym. Mąż napisał nawet w swoim imieniu list do pani Prezydent, żeby nam tego lasu nie odbierała – mówi pani Katarzyna.

Małżonkowie obawiają się jednak, że sprawa jest już przesądzona. Tuż za ich ogrodzeniem rośnie fragment lasu. Ponieważ ich działka weszła dwa metry w teren leśny – płacili za dzierżawę. W tym roku dzierżawy im nie przedłużono.

O dwie uliczki dalej odwiedzamy państwa Irenę i Stanisława.

– Straszne, co chcą zrobić. Już raz przeżyliśmy koszmar, kiedy w ciągu paru godzin wycięto kilkadziesiąt dorodnych sosen – mówią przejęci.

Rzeczywiście. W październiku 2009 roku wszyscy mieszkańcy osiedla przeżyli szok. Przyjechała ekipa z ciężkim sprzętem i na działce przy
ul. Pomarańczowej wycięła wszystkie drzewa. W jeden dzień posprzątali i wywieźli nawet trociny i korzenie. Nie zostało śladu po drzewach. To była sobota, urzędy nie pracowały, więc dzwonili po straż miejską. Nic się nie dało zrobić. Na wiosnę deweloper postawił dwa bliźniaki, do których wprowadziły się cztery rodziny.